Komu pomoże terapia konopiami? Czy leczenie medyczną marihuaną jest bezpieczne? O zaletach i możliwościach leczenia marihuaną mówi prof. nadzw. dr hab. n med. Małgorzata Łukowicz, specjalista w dziedzinie rehabilitacji, balneologii i medycyny fizykalnej.

W jaki sposób można na dziś leczyć marihuaną w Polsce?

Na tę chwilę po uzyskaniu prawnej możliwości tej formy leczenia możemy korzystać z jednej odmiany suszu, dość bogatego w THC, ale ubogiego w CBD. Wciąż jest też wiele firm, które ubiegają się o dostęp do rynku i rejestrację swoich produktów. Czekamy na odmiany suszu o zrównoważonej zawartości THC i CBD i na bogate w CBD. Pacjenci na tę chwilę CBD pozyskują głównie z suplementów, a to nie to samo co właściwy susz Czym jest THC i CBD? Konopie indyjskie zawierają ponad 500 różnych związków. Między innymi fitokannabidoidy przydatne w leczeniu klinicznym. Spośród nich dwa najbardziej znane to tetrahydrokannabinol – budzący najwięcej kontrowersji, ponieważ jest związkiem psychoaktywnym i kannabidiol czyli CBD, który z kolei nie ma właściwości psychoaktywnych i de facto odwraca to co robi THC. Jest po prostu jego słabym antagonistą. CBD wykryto już w roku 1940, THC w 1964.

Czy THC i CBD powinny się równoważyć podczas leczenia?

Wszystko zależy od objawów choroby. Na przykład w przypadku bóli neuropatycznych, nudności, chemioterapii, leczenia AIDS czyli pacjentów wyniszczonych terapiami będziemy potrzebowali odmian bogatych w THC. Natomiast przy leczeniu dzieci sprawdzą się odmiany bogate w CBD przy małej zawartości THC. To samo w sytuacji pacjentów z lękiem czy cierpiących na chorobę Parkinsona. Z kolei pacjenci ogólnie z bólem, stwardnieniem rozsianym, chorobą zwyrodnieniową będą potrzebowali odmian zrównoważonych.

Jakie jeszcze schorzenia leczy się konopiami?

Uzupełniając to co powiedziałam, na pewno trzeba wspomnieć o szerokim spectrum chorób neurologicznych – chorobach Alzheimera, czy Huntingtona, o urazie niedokrwienno-niedotlenieniowym, stanach po udarach. Także pacjenci z psychozami, depresją, ale również z chorobami zapalnymi – zapaleniem jelit, chorobą Leśniowskiego-Crohna mogą być tak leczeni. Poza tym powikłania cukrzycowe, choroby układu krążenia czy stłuszczenie wątroby. Na te schorzenia potrzeba dużej zawartości CBD. Natomiast wysokie stężenie THC jest pomocne w leczeniu napięcia mięśniowego czyli spastyczności, w krwawieniu z przewodu pokarmowego wywołanego niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi, w uzależnieniu od alkoholu i opioidów. I na tym nie koniec. Wskazań do leczenia jest mnóstwo.

Co ze skutkami ubocznymi i możliwym uzależnienie,to prawda czy stereotyp?

Niestety, rzeczywiście musimy walczyć z takim stereotypem. Konopie indyjskie to jedne z najbezpieczniejszych roślin stosowanych generalnie w leczeniu. Skutki uboczne opisywane w literaturze dotyczą tzw. użytkowników rekreacyjnych. Ci palą susz od dealerów często z tytoniem i dużą zawartością THC i niejednokrotnie jest to THC pochodzenia syntetycznego. W stężeniu nawet 80 do 1. Nigdy nie stosujemy leczenia w takich proporcjach. W badaniach klinicznych nie występują żadne poważne skutki uboczne stosowania leczenia konopiami. Kierujemy się tu tzw. indeksem terapeutycznym, w którym sprawdzamy stosunek dawki śmiertelnej do leczniczej i proszę sobie wyobrazić, że kannabinoidy mają tu stosunek 1000 do 1, a opioidy stosowane powszechnie, wypisywane nawet na ból kręgosłupa, 70 do 1. O czym my w ogóle mówimy! Nie boimy się opioidów, a boimy konopii. Kompletnie bezpodstawnie. Po odstawieniu leczenia organizm wraca do stanu sprzed terapii maksymalnie po dwóch tygodniach.

Jaka metoda zażywania suszu jest właściwa?

Zdecydowanie nie palenie lecz waporyzacja. Podczas palenia wytwarza się zbyt wysoka temperatura i ten proces jest szkodliwy dla dróg oddechowych. Waporyzacja polega na tym, że podgrzewamy susz do właściwej temperatury i się nim inhalujemy. Wtedy nie ma dymu, a cała zawartość odparowania jest wdychana bez strat. Podczas palenia dużo dymu z substancjami aktywnymi po prostu ulatuje.

Czy to jest drogie leczenie w naszym kraju?

Niestety tak. Po pierwsze bardzo drogie są olejki, dystrybuowane przez różne firmy oczekujące wielkich zysków w krótkim czasie. Susz też nie jest tani. W zależności od apteki może kosztować od 63 do 71 złotych za gram. Dla pacjentów z glejakiem czy generalnie w leczeniu paliatywnym gram to właściwie dawka dzienna. Przy innych schorzeniach ta dawka może być oczywiście znacząco mniejsza. Ubolewam, że to leczenie nie jest refundowane w Polsce, a na przykład w Czechach będzie już niebawem. W Niemczech już jest refundacja.

Gdzie na świecie mają najdłuższy staż w leczeniu konopiami?

W Izraelu, tam leczą już od 1997 roku. Mają nawet specjalizację medycyny konopnej, dysponują kilkudziesięcioma odmianami suszu. W różnych proporcjach THC do CBD co daje możliwość korygowania terapii. Mogą dzięki temu dawać na przykład jeden susz na dzień - pobudzający, drugi na noc - wyciszający. W Niemczech leczy się od 10 lat, głównie w medycynie paliatywnej. We wspomnianych Czechach też leczy się konopiami od dekady. Długie doświadczenie mają w Kanadzie. Mają poradniki i zalecenia dla lekarzy rodzinnych. Najwięcej badań, wskazań i obserwacji jest jednak w USA. Tam w niektórych stanach dozwolone jest już przecież stosowanie marihuany rekreacyjnej.

Co jest Pani zdaniem największą zaletą tej terapii?

Przed wszystkim bezpieczeństwo. Dobierając odpowiednią odmianę można się dopasować do pacjenta. Musimy pamiętać o sprawie kluczowej. Leczenie konopiami działa na nasz wewnętrzny układ endokannabinoidowy regulujący szereg procesów w organizmie. Neurologicznych, immunologicznych, hormonalnych i tak naprawdę my uzupełniamy tylko to czego nam brakuje. Ten układ jest u wszystkich kręgowców. Wszystko sprowadza się do odpowiednio dobranego suszu i proporcji. Dla mnie jest to całkowicie bezpieczna terapia.

Jak można rozpocząć tę terapię w Polsce?

Trzeba trafić do lekarza zorientowanego w leczeniu tą metodą. On wypisuje receptę tzw. RPW na susz. Każdy lekarz ma dziś taką możliwość.