Ze względu na to, czym jest i w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus SARS CoV-2 będący dziś na ustach całego świata, znany wszystkim po prostu jako „koronawirus” - zagrożenie jest duże i wielu z nas udziela się atmosfera strachu i niepewności związanej z tym, co czeka nas w najbliższych dniach i tygodniach. To wszystko oczywiście ma wpływ również na nasze dzieci, które doskonale wyczuwają nastroje dorosłych i z pewnością zadają sobie (i nam) pytania - Co takiego się stało? O co w tym wszystkim chodzi? Mimo tego, że instynktownie chcemy uchronić dzieci przed niepokojem związanym z wybuchem pandemii, tych pytań nie powinniśmy pozostawiać bez odpowiedzi - dzieci niezwykle szybko wyczuwają i przejmują nasze emocje, więc rozmowa pozwoli im uporać się z lękiem przed czymś nieznanym i tajemniczym.

Rozmawiajmy z dziećmi o koronawirusie

Dzieci najprawdopodobniej znają już temat - przynajmniej pobieżnie - z tego co usłyszały od nauczycieli w szkole czy przedszkolu, z fragmentów rozmów dorosłych, czy doniesień medialnych, które mimowolnie dotarły do nich w domu. Warto zatem mówić wprost i szczerze (oczywiście dostosowując zakres rozmowy do wieku syna czy córki - trzylatki nie potrzebują naukowego wywodu z dziedziny wirusologii, a raczej wyjaśnienia dlaczego nagle tak często trzeba myć ręce), a także w miarę swoich możliwości odpowiadać na pytania i wątpliwości najmłodszych. Kategorycznie nie można dawać odpowiedzi w stylu „to nie twoja sprawa”, „to są problemy dorosłych” itd. Bardzo ważne jest też, aby nie unikać odpowiedzi na pytania, a postarać się wytłumaczyć dzieciom to, co wiemy, najlepiej jak potrafimy. Nie bójmy się mówić „nie wiem” (możemy zaproponować wspólne znalezienie odpowiedzi w internecie), a kiedy sami się boimy, nie mówmy „nic mi nie jest”, „nic się nie stało” - dzieci natychmiast wyczują, że coś jest nie tak i cała rozmowa może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.

Koronawirus i dzieci: czego nie należy robić

Czego jeszcze należy unikać? Warto pamiętać o tym, że silne emocje to nienajlepszy doradca przy tego typu rozmowach i wzburzenie często blokuje nam dostęp do racjonalnego działania. Przymus pozostania w domu z dziećmi przez długi okres czasu, w zasadzie bez możliwości zorganizowania im wolnego czasu np. na placu zabaw (mimo wiosennej pogody!) może być źródłem frustracji (zarówno dzieci jak i naszej), która negatywnie odbije się na kontaktach z dziećmi. Łatwo wtedy o sytuacje, w której np. będziemy straszyć dzieci koronawirusem, jeśli nie będą chciały iść umyć rąk. Może też pojawić się irytacja związana z tym, że dzieci będą zadawać nieskończoną ilość pytań na ten sam temat, co spowoduje naszą niechęć do odpowiadania. Postarajmy się temu nie poddać lub, jeśli sobie poradzimy, można przez internet sięgnąć po radę psychologa. Potraktujmy to jako doskonałą lekcję empatii, wrażliwości, a przede wszystkim - odpowiedzialności za wspólnotę społeczną i rodzinną.

Pozwólmy dzieciom pozostać dziećmi

Trzeba mieć też na uwadze to, że dzieci mają własne potrzeby, które warto - o ile to możliwe - zaspokoić. Zostały niespodziewanie oderwane od swojej grupy rówieśniczej, koleżanek i kolegów w szkole i przedszkolu. Rozmowa przez telefon czy komunikator internetowy (najlepiej z wizją) z najlepszą przyjaciółką z klasy czy grupy z pewnością przyczyni się do polepszenia samopoczucia naszych milusińskich, a co za tym idzie - poprawienia ogólnej atmosfery w domu. Może też warto urozmaicić codzienną zabawę, rywalizację, sprawimy żeby uciążliwe obostrzenia stały się dla dzieci przygodą? Nie chodzi tu oczywiście o bagatelizowanie zagrożenia, czy przedstawianie go w fałszywym świetle - ale możemy na przykład wprowadzić w domu taką zasadę, że kto dotknie twarzy (według zaleceń WHO nie powinniśmy tego robić!), ten musi zaśpiewać piosenkę, powiedzieć wiersz lub opowiedzieć dowcip - członkowie rodziny mogą się starać nawzajem przyłapać, co będzie z pewnością źródłem radości i rozładuje napiętą sytuację. Innym pomysłem może być umieszczenie wizerunku koronawirusa na tarczy do rzutek i zorganizowanie konkursu rodzinnego - komu uda się trafić i pokonać zagrożenie, ten wygrywa. Jeśli dzieci zobaczą, że w zabawie wirus zostaje pokonany, z pewnością zmniejszy to ich lęk przed zachorowaniem. Można też osobiście wcielić się w rolę złego koronawirusa i dać się pokonać małym bohaterom, ważne by dzieci miały świadomość, że koronawirus jest do pokonania.

W przypadku młodszych dzieci (poniżej 10 roku życia) świetnie sprawdza się propozycja narysowania swojego lęku przed epidemią - poprzez uzewnętrznienie tego co się dzieje w głowie, maluchom łatwiej będzie opanować strach. Pozytywnie zadziałają też rozwojowe i antystresowe kolorowanki, jeśli mamy takie w domu, warto z nich skorzystać.

Koronawirus SARS CoV-2 - lekcja na przyszłość

Podsumowując, jedną z najlepszych dróg do tego, żeby nie wzbudzać u dzieci niepotrzebnego strachu, jest danie im sygnału, że wszystko będzie dobrze. Informacja, że dorośli radzą sobie z trudną sytuacją, władze i służby robią wszystko aby zagrożenie minęło, a naszą rolą jest stosowanie się do zaleceń, pomaganie tym, którzy są w trudniejszej sytuacji - taki uniwersalny przekaz ma dużą wartość niezależnie od okoliczności, a bycie razem i dzielenie się bliskością, miłością i emocjami na pewno pomoże nam we wspólnym pokonaniu nie tylko koronawirusa, ale i wielu innych przeciwności losu, jakie mogą stać się naszym udziałem w przyszłości. Dziś, warto zrobić wszystko co w naszej możliwości by uchronić przed zarażeniem nie tyko dzieci, ale także siebie. Indywidualny sposób na to, jak rozmawiać z dzieckiem o koronawirusie możesz też, nie wychodząc z domu skonsultować z psychologiem poprzez bezpieczną formułę teleporady.