W Polsce padł dzienny rekord liczby zakażeń spowodowanych przez koronawirus. Ministerstwo zdrowia poinformowało 31. lipca, że w ciągu doby stwierdzono 657 przypadków zachorowań na COVID-19 (8. sierpnia już 843). - Wiemy, że ta liczba i tak jest niedoszacowana i tych przypadków jest w rzeczywistości znacznie więcej mówi lek. Krzysztof Urban z enel-med. - W tej chwili dominuje fala ogniskowych zakażeń, widać zachorowania grup, które miały ze sobą kontakt w pracy, na weselach, pogrzebach czy innych uroczystościach i wydarzeniach, ale to jeszcze nie wszystko - przestrzega lekarz.

Rekord zakażeń koronawirusem

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że już 30 lipca na terenie Polski odnotowano rekordowo dużą liczbę zakażeń w ciągu doby - 615 przypadków, dzień później było ich już 657 (aktualizacja - 8. sierpnia 843 potwierdzone przypadki). W ciągu doby wykonano w Polsce ponad 31 tysięcy testów na obecność koronawirusa, łączna liczba testów przekroczyła już w naszym kraju 2,2 mln, zachorowało ponad 45 tys. ludzi. Czy nowy rekord zakażeń oznacza, że nadchodzi druga fala koronawirusa? Dlaczego statystyki zachorowań tak podskoczyły? Gdzie najbardziej zagraża koronawirus? O rekordzie zakażeń koronawirusem, profilaktyce i zagrożeniu na wakacjach rozmawiamy z lekarzem Krzysztofem Urbanem z wrocławskiego oddziału Enel-med. 

Redakcja: Zaskoczyła Pana rekordowa liczba zakażeń koronawirusem?

lek. Krzysztof Urban: Można było się tego spodziewać. na pewno wiemy, że ta liczba i tak jest niedoszacowana i tych przypadków zakażeń przez koronawirus jest w rzeczywistości znacznie więcej. W tej chwili dominuje fala ogniskowych zakażeń z określonych miejsc czy regionów Polski. Widać zachorowania wielu grup, które miały ze sobą kontakt na weselach, pogrzebach czy innych uroczystościach i wydarzeniach. Jesteśmy właśnie w fazie takich ogniskowych zakażeń i w komunikatach oficjalnych wyraźnie jest to widoczne. Niestety, musimy się przygotować na to, że liczba zakażeń wciąż będzie rosła.

R: Czy są jakieś powody do optymizmu?

K.U.: Są prowadzone badania nad szczepionką na koronawirus, czekamy na nią ale do momentu kiedy sprawdzone szczepienia będą publicznie dostępne minie jeszcze sporo czasu. Optymistyczne jest jednak to, że pomimo tłoku na plażach, na górskich szlakach czy w kurortach nie ma tam dużych ognisk zakażeń. Przebywanie na zewnątrz nie stanowi więc tak dużego zagrożenia jak wspólne przebywanie w biurach, fabrykach czy na imprezach. Przeczy to więc ewentualnej koncepcji ponownego zamykania lasów czy innych otwartych przestrzeni, bo widać, że tam istnieje znacznie mniejsze ryzyko zakażenia niż w w bezpośrednim kontakcie w zamkniętym pomieszczeniu. Najbardziej problematyczne są duże skupiska ludzi.

Druga fala zakażeń koronawirusem?

R: Czy rekord oznacza, że nadchodzi zapowiadana „druga fala zakażeń” koronawirusem?

K.U.: Niestety przypuszczam, że ta druga fala faktycznie jest przed nami. Kiedy wrócimy do szkół, uczelni, do zakładów pracy, ten kontakt bezpośredni będzie dłuższy. W takich warunkach możliwość zarażenia znacznie wzrasta. W tym kontekście, te przykładowe plaże są znacznie mniej niebezpieczne niż dyskoteki, restauracje, wszelkie imprezy czy np. duże zakłady pracy z kontaktem bezpośrednim.

R: Czy tropem niektórych regionów Hiszpanii, w Polsce może pojawić się przepis o obowiązku noszenia maseczek na plaży?

KU: Noszenie maseczek na plaży, jeśli nie ma bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi nie wydaje się mieć znaczenia profilaktycznego. Myślę, że taki przepis wiele by nie pomógł, za to przestrzeganie zaleceń o maskach w komunikacji publicznej, w sklepach i innych miejscach publicznych z pewnością może pomóc. Tymczasem nastąpiło w społeczeństwie pewne rozluźnienie odnośnie wielu zaleceń i obawiam się, że zaczynamy zbierać tego efekty. Choć statystyki podbijają ogniskowe zakażenia, trzeba mieć świadomość, że w pociągu czy sklepie też można się zarazić i wygląda na to, że konsekwencje tego, że nie wszyscy stosują się do przepisów będą się pojawiać. Ważne zatem, żeby pamiętać, że ryzyko wciąż istnieje i nie pozwolić sobie na rozluźnienie ostrożności.

Jak się przygotować na jesień

R: Czy spodziewa się pan znacznego wzrostu zachorowań na jesień?

K.U.: Zagrożenie jest realne, powinniśmy się też obawiać koronawirusa w aspekcie sezonu grypy. Już sama choroba osłabia organizm i upośledza jego odporność, a powikłania po grypie, które są poważnym zagrożeniem dla życia dodatkowo kierują chorych do grup wysokiego ryzyka powikłań w przypadku koronawirusa. Ta zależność działa także odwrotnie, dla chorych na COVID-19, którzy zarażają się wirusem grypy rokowania dramatycznie spadają. Dlatego w tym roku szczególnie ważną rolę odegrają szczepienia przeciwko grypie, musimy maksymalnie zabezpieczyć się przed ciężkim przebiegiem ewentualnej infekcji koronawirusa.