Depresja to przedłużające się w czasie obniżenie nastroju powstałe na skutek przeżywania konkretnych emocji. Dowiedz się jak rozpoznać depresję, jak można pomóc osobie dotkniętej depresją. Jakie są objawy depresji? Skąd się bierze depresja, dlaczego coraz częściej na nią chorujemy? O depresji dzieci i dorosłych rozmawiamy ze specjalistką psychologii mgr. Katarzyną Markowską.

Depresja - co to jest?

Czym jest depresja?

Przedłużającym się w czasie obniżeniem nastroju powstałym na skutek przeżywania konkretnych emocji powstałych w wyniku straty, śmierci, porzucenia itp. To poczucie, że dzień za dniem, znikąd nie ma dla człowieka ukojenia, taka beznadzieja. Każdy pacjent może odczuwać ją inaczej i w czym innym upatrywać swoje cierpienie i z różnym natężeniem je przeżywać. U jednej osoby dolegliwe będzie długo utrzymujące się obniżenie nastroju, izolacja społeczna, które pomimo podejmowanych działań samopomocowych nie ustępuje, a u innej doznanie, że jest się nic wartym, niepotrzebnym ciężarem. Takim doznaniom psychicznym może towarzyszyć ból fizyczny, umiejscowiony w ciele np. kolana, ręki, szyi, który nie ma potwierdzenia choroby w specjalistycznej diagnozie medycznej. Depresja jako choroba ma to do siebie, że powoli wciąga pacjenta w „czarną dziurę” niemocy. To nie jest choroba jak np. ból zęba czy gardła. Tu i teraz zaczyna boleć, bierzemy tabletkę i za 20 minut odczuwamy ulgę. Trudno ją też samemu dostrzec, zdiagnozować. Najczęściej do gabinetu przychodzą osoby, którym ktoś z otoczenia powiedział, idź do lekarza, zrób coś ze sobą, coś z tobą jest nie tak -znajomi z pracy, rodzina, przyjaciel.

Zgłasza się do pani coraz więcej osób z depresją? Według Światowej Organizacji Zdrowia to czwarta najczęstsza choroba świata. W 2030 ma być już najczęstszą.

Tak, to wynika ze zdecydowanie lepszej diagnostyki niż kiedyś, ale i z rosnącej świadomości ludzi. Kiedyś ludzie nie wiedzieli na co chorują, było im źle, cierpieli, bolało w duszy i ciele i tak ma być, takie jest życie. W tej chwili śmielej szukają pomocy, nie ma już wstydu przed pójściem do specjalisty. U mężczyzn tzw. wstyd przed jak często mówią „babską chorobą” jeszcze występuje, ale powoli i u nich się zmniejsza. Dużo trudniej szuka się dla siebie pomocy osobom zamieszkałym w małych społecznościach, ale paradoksalnie inni szybciej dostrzegają, że z nami coś jest nie tak. Co jeszcze dostrzegam, pacjenci mężczyźni wolą pojechać na drugi koniec miasta lub kilkadziesiąt kilometrów od swojego miejsca zamieszkania. Tam w gabinecie lekarza, psychologa są anonimowi. Sąsiadka nie zobaczy, nie powie innym, że ten czy tamten wchodził do gabinetu, a nawet może zwariował. Częste poruszanie tego tematu w mediach, dawanie świadectwa choroby przez konkretne osoby pomaga i zachęca innych do szukania pomocy. To dobrze.

Cały czas funkcjonuje ten stereotyp?

Niestety jeszcze tak. Powiem na przykładzie: spotykam się z młodzieżą czy dziećmi, zadaję konkretne pytanie: „Kto to jest psycholog?”. 90 proc. odpowiada, że to ten od wariatów. Wtedy zadaję drugie pytanie: „Jeśli jestem psychologiem to kim wy jesteście?” Takie narracje dzieci skądś wynoszą. Ze swoich domów? Nadal, niestety tak to wygląda. Ale i tak twierdzę, że świadomość młodych ludzi rośnie, szybciej proszą o pomoc.

Objawy depresji - jak rozpoznać depresję?

Jak rozpoznać depresję?

W dłuższym czasie pogarsza się jakość życia człowieka. W każdym obszarze: osobistym, rodzinnym, zawodowym i towarzyskim. Początkowo nie idzie człowiekowi w jednym elemencie życia, później kolejnym i w kolejnym, aż w końcu we wszystkich. Ta choroba wciąga powoli, tygodniami, miesiącami. Dobrze, kiedy zauważy to ktoś z bliskich nam osób i powie: „Hej, co się z tobą dzieje?!”. Długo maskujemy pełnię zdrowia przed sobą, przed innymi. To mechanizmy obronne, które wszyscy posiadamy pozwalają utrzymać nas w tzw. pionie. Różnimy się też między sobą wrażliwością na odbieranie niekorzystnych bodźców i radzenie sobie z nimi. Często mówimy: ten/ta jest silny i nic go nie ruszy, a tamten/tamta jest taki delikatny. W depresji poszczególne układy po kolei wysiadają, dopada człowieka niemoc, bezsens, aż w końcu nie mamy już ochoty otworzyć komuś drzwi i zrobić mu herbatę. Nie mamy siły wstać z łóżka, wszystko nam obojętnieje. Niepokojące jest to, że wśród bliskich nam osób nie ma kogoś kto dostrzeże, że z daną osobą dzieje się coś złego, że cierpi. Coraz rzadziej odwiedzamy się spontanicznie, wypada się zapowiedzieć, a wtedy trzeba się ogarnąć, przygotować. Jeszcze 15-20 lat temu wpadało się znienacka do sąsiada po przysłowiową szklankę cukru, do rodziny na „co słychać”. I można było dostrzec, że ktoś jest zaniedbany, dopiero wstał z dawno nie zaścielonego łóżka, a przecież jest południe. Jeszcze 40-50 lat temu w małych miejscowościach, społecznościach ludzie spotykali się przy studni, bo była jedna we wsi, pod sklepem GS-u. Albo u kogoś przy telewizorze, bo był jeden w bloku. W dzisiejszych czasach nie wypada okazywać słabości, a w dobie technologii komunikacyjnych łatwiej grać i ukrywać swoje cierpienie.

Przyczyny depresji - skąd się bierze depresja?

Co może wywoływać depresję?

Mówi się o czynnikach wewnętrznych związanych z układem nerwowym, neuroprzekaźnikach, predyspozycjach rodzinnych, doświadczaniu przewlekłego lub głębokiego stresu, presji otoczenia, wygórowanych oczekiwaniach itp. Są też czynniki, o których wspomniałam wcześniej, doświadczenie straty, rozstania, śmierć kogoś bliskiego, kolejna utrata pracy, traumatyczne wydarzenia.

Dlaczego coraz częściej chorujemy na depresję?

Podobno zmieniła się nam cywilizacja. Postęp nastąpił, ale zbyt szybko do możliwości przerobowych umysłu człowieka. Przytłacza nas ilość informacji do zapamiętania. Pośpiech, tempo życia. Nasze neuroprzekaźniki nie dają rady. Gdzieś musi się to odbić. Proszę zobaczyć zachodzące zmiany na przykładzie wyglądu zewnętrznego człowieka, kiedyś byliśmy szersi i niżsi. Teraz jesteśmy smuklejsi, wyżsi, urosły nam stopy, ramiona. Co z psychiką? Też się zmienia, ale znacznie wolniej. Wielu z nas nie nadąża z psychologicznym przystosowaniem się do wymagań, zmian.

Depresja dzieci

Dotychczas, w przykładach, mówiliśmy o osobach dorosłych. Dlaczego na depresję chorują też dzieci?

Dzieci zawsze chorowały tak jak i dorośli, ale obecnie mogą to czynić. Czynniki wywołujące depresję są podobne jak u dorosłych, z tym, że dzieci mają słabsze mechanizmy obronne, mniejsze doświadczenie jak radzić sobie z trudnościami, problemami. Jak jechałam do pana na rozmowę, myślałem ilu miałam w ostatnich latach takich rodziców, którzy przyszli i powiedzieli, że moje dziecko ma depresję, lub czy moje dziecko ma depresję. Mało kto z rodziców, dorosłych wiąże zmiany zachowania u dziecka z sytuacją dookoła niego - w domu, szkole w relacjach rówieśniczych. Ile procent spośród populacji dzieci może być ładnych, zgrabnych, przystojnych, bogatych, robić co chce, mieć to co chce i za ile chce? Wszystko powinno przyjść szybko, łatwo, bez wysiłku. Zaraz za frustracją jest samotność. Za danym zachowaniem dziecka zawsze kryje się konkretna informacja o tym z czym sobie nie radzi. Dzieci są doskonałymi obserwatorami tego co się dzieje wokół nich, intuicyjnie reagują wycofaniem lub walką, a po pewnym czasie stają się nieobecne. Z jednej strony dorośli nie powinni wciągać dzieci w swoje problemy, ale z drugiej, dzieci mają prawo do rzetelnej wiedzy o ew. trudnościach. Na miarę swoich możliwości. Długotrwałe doświadczanie stresu, wykluczenia, poniżenia, braku przyjaciela, rodzi cierpienie wewnętrzne, a tu znikąd pomocy. Depresja dziecka często jest niezauważana dla otoczenia. Dostrzegamy dąsy, lenistwo, krnąbrność, agresję. Mam wrażenie, że niektórym rodzicom łatwiej jest przyjąć diagnozę o np. niedokrwistości u dziecka niż depresji. Zadają pytanie „czyli co?”

Z dziećmi pracuje się łatwiej czy trudniej niż z dorosłymi?

Na pewno dzieci bardziej ufają. Uważają, że ktoś np. pani psycholog im pomoże. Młodzież już tak nie wierzy. Ale to taki wiek, że trzeba się przekonać, czy ktoś zasługuje na zaufanie. Dorośli, którzy przychodzą z dziećmi, oczekują natychmiastowego uzdrowienia tabletką, tu i teraz. „Może pani wypisać receptę? Nie? To dziękujemy”.Trudność jakiej doświadcza dziecko trwa miesiącami, a oni chcą uzdrowienia w jeden dzień.

Leczenie depresji

Ile zazwyczaj trwa leczenie depresji?

Różnie, to indywidualny czas zdrowienia, ale na pewno nie w tydzień i nie miesiąc. Leczenie może to trwać dwa lata, cztery. Są też przypadki trudne, gdzie nakładają się inne choroby. Zdecydowanie szybciej, kiedy chory ma wsparcie bliskich. Współczesne stosuje się farmakoterapię i psychoterapię. Dobrze, kiedy lekarz współpracuje z terapeutą. Dostrzegam, że problemem z punktu widzenia pacjenta często jest czas, bo przyjmowane leki nie pomagają od razu. Chorzy często powtarzają „Ja nie mam czasu na takie leczenie”.

Czy każdy przypadek jest uleczalny?

Pomóc można każdemu, ale w różny sposób, w różnym czasie i mogą to zrobić różne osoby. Ratujmy się. Działajmy. Zawsze zostawiam pacjentów z nadzieją „wszystkiego dobrego na nowej drodze życia”.