Seksoholizm, potocznie zwany erotomanią czy jednorazowa zdrada? Rozmawiamy z seksuologiem mgr Julią Pielok z Enel-Med.
 
Jak odniesie się Pani do osób, które mają wielu partnerów seksualnych?

Z punktu widzenia seksuologicznego mieści się to w normie. Można wyróżnić kilka typów osób decydujących się na wielu partnerów seksualnych. Osoby świadomie wybierające - z różnych względów np. światopoglądowych - które nie chcą założyć rodziny, nie szukają bliskości i dlatego nie wiążą się z jednym partnerem. Są osoby mające problemy z wejściem w bliższą relację, paradoksalnie rekompensują to sobie powierzchownymi związkami.
W skrajnym przypadku są też osoby uzależnione od seksu. To rodzaj uzależnienia behawioralnego, gdy ludzie nie są w stanie kontrolować nałogu, który zaburza ich życie. Przestają przywiązywać wagę do rodziny, znajomych czy pracy. Ich zachowania są kompulsywne, a cała uwaga skoncentrowana jest tylko i wyłącznie na seksie. Tu potrzebna jest praca z psychologiem.

Co robić, gdy osoba uzależniona ma stałego partnera?  Czy i jak informować drugą osobę o zaistniałej sytuacji?

Przed poinformowaniem partnera o tym co się dzieje należy poważnie się zastanowić. Trzeba rozważyć, co przyniesie szczerość? Bez wątpienia konsekwencje będą poważne, bo jedna ze stron jest mocno zraniona. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że informacja doprowadzi do rozstania - fizycznego lub emocjonalnego. Z reguły poczucie krzywdy jest tak duże, że trudno jest się z nim pogodzić. Niemniej jednak zdarzają się związki, w których druga strona jest w stanie sobie poradzić, ale wymaga to wiele pracy nad naprawieniem relacji. Pamiętajmy, że osoba uzależniona potrzebuje pomocy. Możemy podjąć się terapii np. partnerskiej.

Czyli powinno się okazać wsparcie dla partnera?

To niewątpliwie trudna sytuacja. Każdy musi zadać sobie pytanie, czy nie jest to dla nas zbyt wiele? Osobie uzależnionej należy pomóc, ale tutaj mamy skomplikowaną sytuację z dużym poczuciem krzywdy. Alkoholizm partnera też jest raniący, jednak to inny wymiar. Więcej ludzi decyduje się żyć w monogamicznym związku i uniesienie relacji po incydencie może być zbyt trudne. Uważam, że należy być ostrożnym i decyzja zależy także od tego, czy był to jednorazowy przypadek czy nie.

Co jeśli to jednorazowy wyskok?

Oczywiście jednorazowy wyskok nie jest wytłumaczeniem, ale ludzie popełniają błędy. Czasami trzeba się zastanowić, jakie wartości są dla nas najważniejsze. Jeżeli liczy się przede wszystkim rodzina, żona/mąż czy partner/ka, to być może nie warto tego zaprzepaszczać dla tej jednej sytuacji. Jeśli jesteśmy przekonani, że był to poważny błąd, czujemy się winni i wiemy, że nigdy tego nie powtórzymy, to moim zdaniem nie mówić. Gdy powiemy, to relacja może się rozpaść albo będzie na tyle naruszona, że nie wróci do stanu z przeszłości.
Inaczej, jeżeli sytuacja zaczyna się powtarzać. Trzeba się wtedy zastanowić nad byciem w stałej relacji. Przecież obiecaliśmy sobie, że nie będziemy więcej tego robić, a mimo to powtarzamy te zachowania, przez co ranimy drugą osobę. Może trzeba zadać sobie kilka pytań dotyczących swoich uczuć, potrzeb czy motywacji? Może w tym momencie swojego życia nie powinniśmy być w relacji monogamicznej? W trudnej sytuacji, gdy potrzebne jest leczenie uzależnienia pomóc może rozmowa z psychologiem,