O „wakacyjnej miłości”, jej urokach i rozczarowaniach rozmawiamy z psychologiem mgr Julią Pielok specjalistką seksuologii z Enel-Med.

Czy w seksuologii występuje pojęcie wakacyjnej miłości?

Moim zdaniem temat: wakacyjna miłość, wiąże się z młodzieńczym podejściem do życia i emocji. Osoby dojrzałe emocjonalnie szukają trwałych relacji. Rozumiem, że czas wakacji może ułatwiać nawiązywanie kontaktów. Każdemu z nas wakacje kojarzą się z zabawą i relaksem, panuje wtedy atmosfera rozluźnienia. Dla części osób czas bez codziennych stresów może sprawić, że będzie im łatwiej się zaangażować. Podsumowując, uważam, że letnia miłość mieści się w kategorii nastoletnich przeżyć. Młodzież ma wakacje, a dorośli urlopy od pracy. 

Mimo wszystko, takie historie mają miejsce?

Oczywiście, że zdarzają się takie sytuacje. Z psychologicznego punktu widzenia istotne jest, jaki człowiek wchodzi w tego typu relacje. Istnieje kilka schematów. Są osoby samotne poszukujące partnera, są osoby korzystające z możliwości, ale nieszukające trwałych relacji oraz osoby będące w związku, ale z różnych powodów szukające czegoś równolegle. Niemniej jednak, jeszcze raz podkreślę, że byłabym ostrożna z „letnimi przygodami”. Jest to niedojrzałe podejście do relacji.

Często w takich sytuacjach strony mają różne oczekiwania, co może prowadzić do rozczarowań. Czy rozpamiętywanie niepowodzeń ma sens?

Zawsze warto zastanowić się, jakie miało się oczekiwania od relacji. Analiza tego, co spowodowało, że my wiązaliśmy nadzieje z tą relacją, a druga osoba nie była zainteresowana, może przynieść odpowiedź. Być może doszło do nieporozumienia, a być może nasze oczekiwania były mało realne. W momencie, gdy ktoś cierpi i ma poczucie straty, można porozmawiać z kimś bliskim, a jeśli to nie pomoże skorzystać z pomocy specjalisty. W przypadku osób mających tendencję wchodzenia w nieudane relacje, a chcących się ustrzec przed pomyłką w przyszłości, warto spojrzeć na siebie szerzej. W psychologii takie zachowanie nazywamy wglądem. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jak to się stało, że zaledwie po kilku dniach znajomości tak bardzo się zaangażowałem? Już same odpowiedzi mogą przynieść ulgę.

Co, jeśli sami nie potrafimy sobie poradzić?

Osobom, które nie potrafią poradzić sobie ze stratą, radzę udać się na konsultacje psychologiczną. Terapeuta pomoże w zrozumieniu sytuacji i odpowiedzi na pytanie, dlaczego znając kogoś tak krótko zaangażowałem się i cierpię? Kwestia liczby spotkań jest sprawą indywidualną, czasem wystarczy jedna konsultacja.