Stres, pogoń za pieniądzem i nieumiejętność zrelaksowania się przeszkadzają również w sypialni.  Mówi się, że pomocne wówczas mogą być afrodyzjaki, czyli wszelkie środki pobudzające pożądanie seksualne, a także wzmagające przyjemność. Mogą one działać na różne zmysły, począwszy od smaku przez węch i dotyk. Ich nazwa pochodzi od greckiej bogini miłości Afrodyty.

Jak tłumaczą specjaliści działanie afrodyzjaków jest sprawdzone jedynie w przypadku osób, które już czują coś wobec siebie. Mogą one rzeczywiście wprowadzić odpowiedni nastrój, atmosferę i zwiększyć przyjemność stosunku. Tymczasem wiele sklepów oferuje nienaturalne substancje, które mają sprawić, że seks będzie ognisty nawet w przypadku oschłej relacji. W wielu kulturach na świecie przyprawy, zioła oraz choćby masaż zajmują istotne miejsce i pomagają się zrelaksować.

 - Z punktu widzenia seksuologa afrodyzjaki po prostu nie działają. Nie zalecamy, nie sugerujemy. Nie istnieją żadne naukowe dowody na to, że chociażby “hiszpańska mucha”, imbir czy owoce morza pozytywnie wpływają na stosunek - mówi Julia Pielokspecjalistka Enel-Med z zakresu seksuologii. - Owszem, pomaga klimat, jeżeli ludziom się podoba spotkanie przy kolacji i spożywanie ostryg, to zachęcam, by to robić, ale nie ma sensu kupowanie żadnych feromonów i innych wynalazków, bo to po prostu nie działa - dodaje.

Jednym słowem, warto zadbać o przyjemną atmosferę spotkania, któremu mogą towarzyszyć zapachy: wanilii, cynamonu lub drzewa sandałowego, bo szczególnie na panie silnie one oddziałują. Afrodyzjaki znane są ludzkości od stuleci, jednak przez wieki nie ma żadnego naukowego potwierdzenia na temat ich działania. Niemniej jednak zawsze warto postarać się, by bliska relacja odbywała się w atmosferze relaksu.